Shop Mobile More Submit  Join Login
×
Unfurl your gown
A distant fuller skin
I knew you once

My God the sun
The windows bear your bones
Reveal your crime

Ref.: Beautiful girl
Let the sunrise come again
Beautiful girl

Your sailor eyes
The water in the well
A thirst to fill

Let down your arms
The purging of this dark
The fall to free

Ref.: Beautiful girl
Let the sunrise come again
Beautiful girl

May the weight of world resign
You will get better

  William Fitzsimmons - Beautiful Girl


Ja, cukierek, butelka cydru wieloowocowego i cisza, dużo ciszy...

Chyba się zmęczyłam rzeczywistością. Lepiej mi między klatkami filmu, albo między stronami książki... Mózg zaczyna szukać ucieczki... Zaczyna robić różne dziwne rzeczy.... A ja powoli płynę z prądem licząc, że jak zwykle w końcu przejdzie...
... wszystko się zmienia.

Ludziom się wydaje, że ślub nic nie zmienia. Ale to nie prawda. Podjęcie decyzji o tym, że chce się z kimś spędzić resztę życia, powiedzenie tych magicznych słów (czy w to w formie kościelnej czy cywilnej - whatever) w obecności bardziej i mniej bliskich... To wszystko zmienia bardzo dużo w nas i wokół nas. Druga osoba nie jest już opcją. Jest wyborem. W moim umyśle (i mam nadzieję, że tak samo u wszystkich ślubujących) - ostatecznym. Że już na zawsze, choćby było ciężko. Ale jest się razem. I oczywiście - można równie mocno kochać kogoś i żyć razem bez ślubu. Można też wziąć ślub, bo łatwiej się wtedy żyje (papierkologia, rozliczenia, kredyty etc). Ale prawda jest taka, że naprawdę, ten jeden dzień mnóstwo w nas zmienia. Daje pewność, że nawet jeśli ktoś wyjdzie - to wróci.
Ale ślub zmienia też mnóstwo rzeczy, z których nie zdajemy sobie sprawy. Przestajemy być sami. Jesteśmy połączeni. Ja osobiście chcę wierzyć, że na więcej niż jedno życie. Siły i energie dookoła nas (i w nas samych działają inaczej), zmieniają się też nasze prywatne priorytety...
To jest, niesamowite i jednocześnie bardzo zaskakujące jak się próbuje patrzeć na to z boku.

Dobrze, z rzeczy mniej "niematerialnych" - nigdy więcej nie kupię wędliny w supermarkecie. Byłam dziś z mężem na Targach Warszawski Smak vol 4. I kupiliśmy wędlinę i chleb i kilka innych rzeczy... I chyba zostaniemy stałymi gośćmi BioBazaru i Targów Śniadaniowych (targi w Warszawie ze zdrową/ekologiczną żywnością). Kiełbasa zrobiona z mięsa smakuje dużo inaczej niż ta sklepowa... Dużo lepiej... A o ile mój małżonek zje wszystko i najwyżej potem pocierpi o tyle, ja sporej części żywności z supermarketu po prostu nie przełknę /: Nie przejdzie mi przez gardło i już /:

Serdecznie zapraszam was też do Smoczych Skarbów - czyli sklepu z kielichami i kieliszkami z manufaktury - bardzo fajne fantazyjne twory :)

I wniosek na dziś: chciałabym wygrać 6 w totka. Tylko po to, żeby móc wytrącić mężowi argument, że mieszkanie teściowej jest większe niż nasze (nie da się kłócić, tu 30, tam 70 metrów /: ) i żeby założyć sobie małą cukierenkę i dłubać sobie tam codziennie inne ciasta. Yummy :)
Póki co mam poniedziałkową, stałą, grupę odbiorców w postaci spotkania ze znajomymi. Od września piekę na spotkania ciasta i jeszcze się nie powtórzyły ;) Zaraz będę tworzyć wuzetkę :)

I mimo że życie nie jest idealne, nie zawsze mamy to czego chcemy (echhh.. moja szóstka w totka...) to i tak jest fajnie. I można robić to co się chce. Tylko czasem trzeba pójść na kompromis... Ale to przecież nie oznacza, że dana opcja jest gorsza.
Chyba jestem we właściwym miejscu, we właściwym czasie... Nigdy nie było mi tak dobrze i spokojnie... Mimo że od najbliższego wtorku już nie pracuję, nie mam też nowej pracy, dowiedziałam się, że wszystkie zlecenia na grudzień mi zawieszono, bo się rok księgowy kończy i budżet już wyczerpany...
... żeby zapomnieć jak bardzo się Was boję'
Zmieniam swoje życie po raz kolejny.

Zamykam to co było. Kolejne, trzecie już katharsis.
Muzyka, wino musujące z truskawkami, kwiaty, spokój za oknem, powoli ochładzające się powietrze...

Weekend pełen wrażeń... Pełen różnych odczuć... Tęsknoty... Miłości... Zrozumienia...
"Nie da się kogoś wyleczyć ze starości"


Snow Patrol - The Golden Floor
Tell me that you want to dance
I want to feel your pulse on mine
Just treat me like a stolen glance
To yourself

A dark shape on a golden floor
A sleeping planet with a molten core
From above we'd cut a slow eight shape
And much more

I'm a peasant in your princess arms
Penniless with only charm
As we're leveled by the low, hot lights
And disarmed

I'm not afraid of anything even time
It'll eke away at everything but we'll be fine

I'm folded in the bread you made
You're cold until my body bathes
You in the heat I kept aside
All these days

I'm not afraid of anything even time
It'll eke away at everything but we'll be fine
Dałam się namówić na podjęcie próby podjęcia współpracy z moim kręgosłupem... I w sumie z całą resztą też...
Tym razem mało konwencjonalnie (ile można słuchać, że to bez sensu i trzeba dać się zoperować)... Może tym razem to może mieć większy sens?

Wszystko w życiu ma swój cel, wszystko ma swój powód... A często powodem jest dojście do jakiegoś celu. Wszystko co się od roku dzieje jest dziwne... Kiedy myślę, że wszystko ogarnia jakiś przerażający chaos, z tej całej mgły wyjawia mi się jakiś sens...

Część rzeczy znika... Część się pojawia nowych... Część ludzi znika i nie chce być więcej...

Wszystko zaczęło się od OSZa... W sumie mam wrażenie, że wszystko zaczęło się od OSZa. Że przed nim nic nie było... Że to była jakaś wielka pomyłka, błądzenie we mgle, a dopiero od niego zaczęło się jakieś w miarę świadome życie. Mimo wielu krzywd... Jakoś żyję.

A kręgosłup zaczął się od biodra, które prawie wyskoczyło... Na szczęście tylko prawie... Ale za nastawieniem biodra poszedł kręgosłup... A potem nie mogłam się ruszyć... Ale może tak miało być... Dziś ja i mój kręgosłup już bardziej świadomie się daliśmy poukładać. Mam zestaw ćwiczeń które mam robić... Mam perspektywę na to, że może przestanie boleć... Nie za tydzień, nie za miesiąc... Może za rok... Ale przestanie... I nie dlatego, że się nałykam prochów, albo dlatego, że nie będzie miało powodu...

I zrozumiałam po co ludzie wierzą... To układa świat... Ten brakujący klocek, który sprawia, że jest w porządku... Że pasuje...
.... jeśli się potrzebuje do tego ludzi. Ludzie zabierają nam to co najbardziej kochamy, to co daje nam spokój i szczęście. Sprawiają, że kochając ich skazujemy się na mniejsze lub większe cierpienie. I cierpimy, bo kochamy i to kochanie uzasadnia według nas wszystko...
Znowu siedzę na starych śmieciach. Skoro domem jest miejsce, do którego się zawsze wraca, to chyba tu jest mój dom. Bo się wyprowadzam i w końcu znowu tu wracam...
I znowu siedzę na tym samym stołku, przy tym samym stole, laptop inny, ale to co na laptopie nadal takie samo... Tylko włosy mi już prawie odrosły po ścięciu. Znowu długo się czesze, myje, suszy i farbuje... Ale chyba tym razem ich nie zetnę. Lubię je. Wiele rzeczy lubię i nie chcę się ich pozbywać, chociaż czasem muszę, żeby mój "mieć" "rzeczy", które lubię równie bardzo, albo bardziej... Tylko czasem nie wiadomo co z tym robić, bo się chce mieć i jedno i drugie, a się nie da... Grunt by nie stracić obydwu, bo to już byłoby kiepskie...
tym razem pech objawia się tym, że mogłabym krzyczeć "a nie mówiłam?!" na pół osiedla...

W tym tygodniu (lub zaraz po świętach) kolejna wyprowadzka. Od 2 lat utrzymuję stałą tendencję przeprowadzek rocznie... Niestety tak, w przeciwieństwie do pozostałych przebiega w bardzo nerwowej (krzykliwo-awanturniczej) atmosferze /:
Bring me the horizon - Blessed With A Curse

Czasem, przychodzi taki dzień, gdy ma się doła, że odkrywa się rzeczy, których się nie chce wiedzieć. I tego jednego dnia, gdy się na to patrzy obiecuje się sobie wszystko zmienić... Przestać zamykać oczy... Przestać udawać, że coś się nie zdarzyło. Przestać udawać, że wszystko w porządku... A potem... Potem się okazuje, że się nie da. Że są po prostu rzeczy, których się nie da zrobić.

Take back every word I've said, ever said to you.
Take back every word I've said, every word I've said.
Take back every word I've said, ever said to you
again, and again, and again, and again.

Śmiałek - Całe Setki Lat

Chce mi się krzyczeć. A mimo to milczę. Tyle się zmieniło przez te lata. Wszystko, wszystko się zmieniło...

Już sama nie wiem co myślę, co czuję. Chcę zatopić się w cudzych ramionach, nie myśleć, zapomnieć. Uciec od siebie...Co tak skutecznie robię od wielu lat.

"Wspomnieniom nigdy dość, jak mawiał pewien człowiek, lecz przepadł dawno już. Wspomnieniom nie zapobiegł."
Now I'm off the leash
Getting from my knees
And I'll learn how to hate you harder
Fury melts the mind
But I've been broke and blind
But I learned how to hate you


Somethimes... One minute means more than years. Somethimes one minute can change more than years.

Rule in Hell or serve in Heaven? :devil:
... właśnie uświadomiłam sobie, że naprawdę mam dość udawania kogoś kim nie jestem ):
Jest tutaj... Dziś sobie ro uświadomiłam... Tu mogę dodawać do ulubionych wszystko co mi się podoba... Mogę pisać co myślę... Mogę pokazywać wszystko co tworzę. To... Przyjemne... Ale.. od bardzo dawna w tym miejscu nie ma nikogo nowego. Nowo poznani ludzie są w rzeczywistości.... A za to czym dla mnie zawsze deviantart.com robi teraz facebook... Wiec tu zostali ze mną Ci którzy byli tutaj już 4-5 lat temu.
Wasze zdrowie moi drodzy. Miło mi do Was wracać.
Chyba zawsze będę tu w końcu wracać...

Założyłam bloga z moimi makijażami, jakby ktoś chciał mnie odwiedzić - zapraszam na: Make Up From Wonderland

***

I guess I'll always come back here...

I founded blog with my make-up, feel free to visited me - Make Up From Wonderland
w moim życiu były 3 momenty, które zmieniły moje patrzenie na świat...

w połowie podstawówki... gdy stwierdziłam, że nie będę tym kim inni chcą mnie widzieć...

w sierpniu 2008 roku kiedy stwierdziłam, że mój świat i moje życie będą zależeć tylko ode mnie...

... wczoraj był trzeci...
trzeba sił aby iść tam gdzie znów mamy spotkać się
nie wolno nigdy zboczyć z raz obranej drogi
nie wolno kroku zwolnić by sercom nie zaszkodzić

trzeba sił aby iść tam gdzie na mnie czekasz
choć miejsce to jest złe
nie wolno wahać się i patrzeć wciąż za siebie
nie wolno płakać ani śmiać się niepotrzebnie

całe setki lat ja czekam tu na Ciebie
całe setki lat mijają, a ja nie wiem
czy jesteś gdzieś, dla kogoś kim dla mnie byłaś kiedyś
całe setki lat czarne myśli mam

trzeba sił aby iść tam gdzie wszystko boli tak jakby stało się dziś
wspomnieniom nigdy dość jak mawiał pewien człowiek
lecz przepadł dawno już, wspomnieniom nie zapobiegł
Ty przyśniłaś się mi?
czy naprawdę to ty?
czy odwagi mi brak?
czy spotkamy się gdzieś... po drugiej stronie?

całe setki lat ja czekam tu na Ciebie
całe setki lat mijają, a ja nie wiem
czy jesteś gdzieś, dla kogoś kim dla mnie byłaś kiedyś
całe setki lat czarne myśli mam

całe setki lat ja czekam tu na Ciebie
całe setki lat mijają, a ja nie wiem
czy jesteś gdzieś, dla kogoś kim dla mnie byłaś kiedyś
całe setki lat czarne myśli mam


Śmiałek - Całe Setki Lat

Nie, nie trzymam się.

Zastanawia mnie, czy zawsze, to wszystko musi się dziać po to, żeby w którymś momencie stwierdzić "tak! to jest to! niech tak będzie!", a potem wszystko pierdolnie...
Nie trzymam się. Puściłam się barierki... I lecę w dół...

Kiedyś bym stwierdziła, że dolecę do dna i rozbiję się/odbiję się (w zależności od nastroju). Ale dziś... dna nie widać. "nie wolno nigdy zboczyć z raz obranej drogi, nie wolno kroku zwolnić by sercom nie zaszkodzić", a jeśli to prawda?

Co jeśli to prawda?

to chyba będę miała taką samą smutną, szarą przyszłość jak inni ludzie... choć już uwierzyłam, że może nie...
i od tylu lat w głowie ta sama myśl...

- To największy błąd mojego życia - powiedział bohater jej opowiadania
- To czemu to robisz? - zapytała jego rozmówczyni
- Bo nim zorientuję się, że to błąd, to przez tę małą chwilę będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
- A potem?
- A potem po prostu umrę. Jak ćma spalona w płomieniach ognia, który na nią tak silnie oddziaływał, że zaryzykowała utratę wszystkiego, a nawet siebie tylko po to by przy nim być.
wściekłość. złość. frustracja. niezrozumienie. . samotność. pustka. smutek. porzucenie. . wrogość. skrzywdzenie. zranienie. ubogość. . ja. moja głowa. moje serce. moje serce. . moje serce . . . empty place. moje serce?


tam dom twój gdzie serce twe.

serce?

nadzieja. . nadzieja. . nadzieja... ?


Moje myśli & OST Berlin Calling by Paul Kalkbrenner